09:34
Miałam zostać w szpitalu jeszcze 3 dni, co najmniej. Nie mogłam
się doczekać, aż wrócę do domu.. tutaj czułam się bardzo dziwnie. Poza tym
musiałam się dowiedzieć co się stało z tajemniczym chłopakiem, który się za mną
wstawił.
Przyszła do mnie Emilka, bardzo się ucieszyłam gdy ją zobaczyłam.
W końcu przyszedł ktoś kogo miło było zobaczyć (moi rodzice nie przyjechali,
wrócą jutro).
- Jak się czujesz?- spytała mnie przyjaciółka.
-Ujdzie. Pamiętasz co się działo na imprezie?- spytałam nieśmiało.
-Chodzi Ci o tego kolesia? Idiota..Gdyby nie zaczynał do Adama to
by tak nie skończył..-przerwała na chwilę, jakby coS jej się przypomniało.-
Była u mnie policja.. Składałam zeznania. Do ciebie też pewnie przyjdą.
-POLICJA? No nie… Jak moi rodzice się dowiedzą co się działo, to
mnie z domu wywala…. Po co mi to było.. Nie powinnam robić tej walonej imprezy…
- teraz to się kompletnie załamała, jeszcze tylko policji mi brakowało do
szczęścia.- Ale co się z nim stało?
-Z kim?
- Z tym gostkiem co się bił z Adamem….- nie chciałam powiedzieć
dlaczego zaczął się z nim bić, nie chciałam powiedzieć prawdy, Emilka też nie
pytała, ale myślę że widziała że coS nie gra.
-Bił?? Adam rozwaliłby mu łeb, gdyby suki nie przyjechały w porę… Nie
wiem, chyba karetka go zabrała…
-Ale nikogo pobitego tu nie przywieźli, pytałam się pielęgniarki.-
stwierdziłam.
Emi stanęła przy oknie, odwrócona tyłem do mnie.
-To może wykitował po drodze.- powiedziała, jakby nie miała serca
- Jak możesz tak mówić? Przecież on nie zrobił nic złego.. A poza
tym walka była nieczysta.. Nie pamiętasz? Pięciu na jednego, tak to bardzo fair
i w stylu Adama.- byłam już zła, Adam był gnida a ona go jeszcze broniła.
- Dlaczego go bronisz? Chciał się bić z twoim chłopakiem a ty go
jeszcze bronisz? Nie pomieszało Ci się coś? Adam to twój chłopak! Pamiętasz??-
mówiła do mnie jak do niepełnosprawnej umysłowo, co doprowadzało mnie do szału.
- Tak!! Pamiętam tego skurwiela! Bardzo wyraźnie! -Em. Stanęła jak wryta, nie rozumiała kompletnie o
co mi chodziło.
- Co ty gadasz?- wyraźnie nie pamiętała, nic dziwnego, była wtedy zalana w trupa.
-Nie pamiętasz pewnie jak kochany Adaś mnie uderzył. Nie raz.
Naprawdę nie pamiętasz dlaczego tu jestem?- nie dowierzałam trochę.
-Co? Czekaj.. Byłaś aż tak pijana? Jesteś tu bo jak próbowałaś ich
rozdzielić to Adam Cie popchnął niechcący, i uderzyłaś głową w kant stołu, ale
nie uderzył Cię…- tłumaczyła mi.
-Żartujesz?- zaczęłam się zastanawiać- Widziałaś to wszystko i
pamiętasz?- chciałam się upewnić, może rzeczywiście byłam aż tak pijana że mi
się poprzestawiało.
_Nie… Ale Adam nam opowiadał. I policji powiedział to samo. Ale
będzie miał przerąbane, za to pobicie… Słuchasz mnie?- zatkało mnie, patrzyłam
w podłogę.
Jak ten debil mógł tak nakłamać… Może jeszcze powie że to tamten
chłopak mnie uderzył kilka razy.. W sumie.. nie zdziwiłabym się. Teraz już
wszystkiego się po nim spodziewałam.
-Em. To nie było tak.. Ja Ci powiem jak serio było..
No i opowiedziałam, dokładnie ze szczegółami(tymi które
pamiętałam). I o poprzedniej sprzeczce z Adamem, kiedy pierwszy raz mnie
uderzył. Emilka nie dowierzała. Nie spodziewała się tego po Adamie. Byliśmy
uznawani za parę idealną, nikt nie spodziewałby się czegoś takiego.
Siedziałyśmy tak w milczeniu. Ulżyło mi że w
końcu komuś o tym powiedziałam.
-Tak zeznasz na policji?- zapytała.
-No a jak inaczej?- to było głupie pytanie jak dla mnie.
-Nie wiem.. Nie wierze że on taki jest… Dlaczego wcześniej mi nie
powiedziałaś? - spojrzała na mnie z
wyrzutem.
-Wmawiałam sobie, ze to jednorazowy wybryk. Był pijany.. Nawet
chyba tego nie pamiętał. Ale zastanawiam mnie dlaczego wczoraj zachowywał l się
jakby nic takiego się nie zdarzyło…. W ogóle zachowywał się jak świr.-
stwierdziłam w końcu.
-Trzeba z nim pogadać, nie sądzisz?
-Nie! Nie chce go widzieć, nie trzyma się ode mnie z daleka.-
byłam pewna swojej wypowiedzi jak niczego innego. – Niech zniknie z mojego
życia..
-Ej… Jako dobra przyjaciółka muszę się dowiedzieć co z twoim
wybawcą no nie?- uśmiechnęła się do mnie i puściła oczko. Zawsze wiedziała jak
poprawić mi humor.
-Taa… To będzie trudne… Bo zniknął bez śladu..
-Żartujesz? Mieszkasz niedaleko niego.. Ludzie na pewno będą
gadać.. Bo serio..ale rozwaloną michę chyba by zauważyli, nie?
Zaśmiałam się.- No dobra, to mam czekać aż wrócę.. Nie mogę aż tak
długo, nie wiem kiedy mnie wypuszczą dokładnie. Najwcześniej za dwa dni…
-Nie wytrzymasz, co?- patrzyła na mnie wzrokiem jakbym musiała się
z nim zobaczyć..nie dowiedzieć się co z nim, ale go zobaczyć.
-Em.. ogarnij się.. Właściwie to mnie uratował, chyba należy się jakieś
dziękuje.- zawsze miała skłonność do snucia dziwnych wniosków.
-Tylko dziękuje?- uśmiechnęła się drwiąco.- Chyba należy się cos
więcej?- wyszczerzyła się.
-Wal się!!- zaczęłam się śmiać.- Głupia jesteś..
-Znam się . Zobaczysz jak wyjdzie.. Dziewczyna tkwiąca w toksycznym
związku, nagle pojawia się wybawiciel i ja ratuje z opresji.. I niby jak ma się
to skończyć?
-Wiesz..Chyba szybko nie zaufam kolesiom.
-Ok,ok. Rozumiem.-zakończyła-
Dobra, będę spadać. Mam misję do wykonania, niecierpiącą zwłoki.-znów uśmiechnęła
się i puściła oczko.
-Tak. Nie zwlekaj i informuj na bieżąco.
Pożegnałyśmy się. I zostałam sama. Rozmowa z Emi dała mi do myślenia.
Adam pewnie chciał mi wmówić swoja wersję zdarzeń, dlatego tak dziwnie się
zachowywał wczoraj. Brakowało mi tylko jednego, co się stało z tamtym
chłopakiem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz