czwartek, 31 stycznia 2013

3 czerwca


09:34
Miałam zostać w szpitalu jeszcze 3 dni, co najmniej. Nie mogłam się doczekać, aż wrócę do domu.. tutaj czułam się bardzo dziwnie. Poza tym musiałam się dowiedzieć co się stało z tajemniczym chłopakiem, który się za mną wstawił.
Przyszła do mnie Emilka, bardzo się ucieszyłam gdy ją zobaczyłam. W końcu przyszedł ktoś kogo miło było zobaczyć (moi rodzice nie przyjechali, wrócą jutro).
- Jak się czujesz?- spytała mnie przyjaciółka.
-Ujdzie. Pamiętasz co się działo na imprezie?- spytałam nieśmiało.
-Chodzi Ci o tego kolesia? Idiota..Gdyby nie zaczynał do Adama to by tak nie skończył..-przerwała na chwilę, jakby coS jej się przypomniało.- Była u mnie policja.. Składałam zeznania. Do ciebie też pewnie przyjdą.
-POLICJA? No nie… Jak moi rodzice się dowiedzą co się działo, to mnie z domu wywala…. Po co mi to było.. Nie powinnam robić tej walonej imprezy… - teraz to się kompletnie załamała, jeszcze tylko policji mi brakowało do szczęścia.- Ale co się z nim stało?
-Z kim?
- Z tym gostkiem co się bił z Adamem….- nie chciałam powiedzieć dlaczego zaczął się z nim bić, nie chciałam powiedzieć prawdy, Emilka też nie pytała, ale myślę że widziała że coS nie gra.
-Bił?? Adam rozwaliłby mu łeb, gdyby suki nie przyjechały w porę… Nie wiem, chyba karetka go zabrała…
-Ale nikogo pobitego tu nie przywieźli, pytałam się pielęgniarki.- stwierdziłam.
Emi stanęła przy oknie, odwrócona tyłem do mnie.
-To może wykitował po drodze.- powiedziała, jakby nie miała serca
- Jak możesz tak mówić? Przecież on nie zrobił nic złego.. A poza tym walka była nieczysta.. Nie pamiętasz? Pięciu na jednego, tak to bardzo fair i w stylu Adama.- byłam już zła, Adam był gnida a ona go jeszcze broniła.
- Dlaczego go bronisz? Chciał się bić z twoim chłopakiem a ty go jeszcze bronisz? Nie pomieszało Ci się coś? Adam to twój chłopak! Pamiętasz??- mówiła do mnie jak do niepełnosprawnej umysłowo, co doprowadzało mnie do szału.
- Tak!! Pamiętam tego skurwiela! Bardzo wyraźnie! -Em.  Stanęła jak wryta, nie rozumiała kompletnie o co mi chodziło.
- Co ty gadasz?- wyraźnie nie pamiętała, nic dziwnego, była  wtedy zalana w trupa.
-Nie pamiętasz pewnie jak kochany Adaś mnie uderzył. Nie raz. Naprawdę nie pamiętasz dlaczego tu jestem?- nie dowierzałam trochę.
-Co? Czekaj.. Byłaś aż tak pijana? Jesteś tu bo jak próbowałaś ich rozdzielić to Adam Cie popchnął niechcący, i uderzyłaś głową w kant stołu, ale nie uderzył Cię…- tłumaczyła mi.
-Żartujesz?- zaczęłam się zastanawiać- Widziałaś to wszystko i pamiętasz?- chciałam się upewnić, może rzeczywiście byłam aż tak pijana że mi się poprzestawiało.
_Nie… Ale Adam nam opowiadał. I policji powiedział to samo. Ale będzie miał przerąbane, za to pobicie… Słuchasz mnie?- zatkało mnie, patrzyłam w podłogę.
Jak ten debil mógł tak nakłamać… Może jeszcze powie że to tamten chłopak mnie uderzył kilka razy.. W sumie.. nie zdziwiłabym się. Teraz już wszystkiego się po nim spodziewałam.
-Em. To nie było tak.. Ja Ci powiem jak serio było..
No i opowiedziałam, dokładnie ze szczegółami(tymi które pamiętałam). I o poprzedniej sprzeczce z Adamem, kiedy pierwszy raz mnie uderzył. Emilka nie dowierzała. Nie spodziewała się tego po Adamie. Byliśmy uznawani za parę idealną, nikt nie spodziewałby się czegoś takiego. Siedziałyśmy tak w milczeniu. Ulżyło mi że w  końcu komuś o tym powiedziałam.
-Tak zeznasz na policji?- zapytała.
-No a jak inaczej?- to było głupie pytanie jak dla mnie.
-Nie wiem.. Nie wierze że on taki jest… Dlaczego wcześniej mi nie powiedziałaś? -  spojrzała na mnie z wyrzutem.
-Wmawiałam sobie, ze to jednorazowy wybryk. Był pijany.. Nawet chyba tego nie pamiętał. Ale zastanawiam mnie dlaczego wczoraj zachowywał l się jakby nic takiego się nie zdarzyło…. W ogóle zachowywał się jak świr.- stwierdziłam w końcu.
-Trzeba z nim pogadać, nie sądzisz?
-Nie! Nie chce go widzieć, nie trzyma się ode mnie z daleka.- byłam pewna swojej wypowiedzi jak niczego innego. – Niech zniknie z mojego życia..
-Ej… Jako dobra przyjaciółka muszę się dowiedzieć co z twoim wybawcą no nie?- uśmiechnęła się do mnie i puściła oczko. Zawsze wiedziała jak poprawić mi humor.
-Taa… To będzie trudne… Bo zniknął bez śladu..
-Żartujesz? Mieszkasz niedaleko niego.. Ludzie na pewno będą gadać.. Bo serio..ale rozwaloną michę chyba by zauważyli, nie?
Zaśmiałam się.- No dobra, to mam czekać aż wrócę.. Nie mogę aż tak długo, nie wiem kiedy mnie wypuszczą dokładnie. Najwcześniej za dwa dni…
-Nie wytrzymasz, co?- patrzyła na mnie wzrokiem jakbym musiała się z nim zobaczyć..nie dowiedzieć się co z nim, ale go zobaczyć.
-Em.. ogarnij się.. Właściwie to mnie uratował, chyba należy się jakieś dziękuje.- zawsze miała skłonność do snucia dziwnych wniosków.
-Tylko dziękuje?- uśmiechnęła się drwiąco.- Chyba należy się cos więcej?- wyszczerzyła się.
-Wal się!!- zaczęłam się śmiać.- Głupia jesteś..
-Znam się . Zobaczysz jak wyjdzie.. Dziewczyna tkwiąca w toksycznym związku, nagle pojawia się wybawiciel i ja ratuje z opresji.. I niby jak ma się to skończyć?
-Wiesz..Chyba szybko nie zaufam kolesiom.
-Ok,ok.  Rozumiem.-zakończyła- Dobra, będę spadać. Mam misję do wykonania, niecierpiącą zwłoki.-znów uśmiechnęła się i puściła oczko.
-Tak. Nie zwlekaj i informuj na bieżąco.
Pożegnałyśmy się. I zostałam sama. Rozmowa z Emi dała mi do myślenia. Adam pewnie chciał mi wmówić swoja wersję zdarzeń, dlatego tak dziwnie się zachowywał wczoraj. Brakowało mi tylko jednego, co się stało z tamtym chłopakiem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz